piątek, 4 lipca 2008

Lipiec 2008 Jura Krakowsko - Częstochowska na rowerze

Wpada pomysł, bierzemy do ręki mapę, obmyślamy trasę, proponujemy komu się da czy z nami jedzie…
No i jak zwykle nawet na jednodniową wycieczkę nikomu się nie chce jechać.

Aż tu nagle po kilku zdaniach namawiania okazuje się, że chce z nami jechać mama Rafała :). Załadowaliśmy więc następnego dnia rano 3 rowery na Matiza i pojechaliśmy do Ogrodzieńca.

Lipiec 2008 Nakło Śląskie na rowerze

 Króciutka wycieczka. Rafał chciał zobaczyć “Doły Piekarskie” w Tarnowskich górach.
Pojeździliśmy sobie więc po jakiś łąkach, polach itd itp. Pooglądaliśmy te doły. Ale najfajniejszy motyw całej tej wycieczki było “proszę otworzyć”.

O co chodzi??

sobota, 15 marca 2008

Marzec 2008 Z Michałem do Koszęcina na rowerze

2008 rok nie był przychylny dla kogoś, kto nie potrafi wysiedzieć w jednym miejscu.
Rafał poszedł do pracy, ja zostałam na studiach. Wiadomo, jak się zaczyna pracę to za dużo urlopu nie ma. Pierwszy raz musieliśmy się liczyć z tym, że nasz czas nie jest nieograniczony (oczywiście w zakresie 3 miesięcy wakacji).
No i żadna wyprawa się nie udała. Pojechaliśmy tylko na kilka dni na Mazury, do Rozóg, właściwie to chyba tak na siłę. Odwiedziliśmy ciocię i pojechaliśmy na rowerach na nasz ulubiony Szeroki Ostrów. Po chyba 5 dniach wracaliśmy do domu. Nawet za bardzo zdjęć nie porobiliśmy w końcu niczego nowego nie zobaczyliśmy.

sobota, 7 lipca 2007

Lipiec 2007 Rowerem w Bieszczady

Wyprawa nad morze się udała, więc szybko zaplanowaliśmy nową. Wybraliśmy się więc w najbardziej odsunięty na południe skrawek Polski. Południowo - wschodnie naroże Polski - Wołosate. Tym razem wyruszaliśmy prosto z domu…

Tym razem postanowiliśmy spisywać miejscowości, przez które przejeżdżamy abyśmy zawsze mogli wrócić do przebytej trasy. Spisywanie miejscowości miało pomóc nam w zrobieniu mapek, a dla własnej frajdy spisywaliśmy do tego statystyki przebytej trasy. Zatem:


piątek, 7 lipca 2006

Lipiec 2006 - Pierwsza wyprawa rowerowa

W 2006 roku zrealizowaliśmy swoją pierwszą wyprawę rowerową.

Pierwotny plan był taki, że jedziemy z domu nad morze, ale po długich rozmyślaniach i rozważaniach różnych możliwości, wariantów trasy, mając ograniczony budżet, ale nieograniczony czas (tzn. 3 miesiące wakacji na studiach), postanowiliśmy przejechać nasze polskie wybrzeże i mazury.

Stare czasy… ja na rowerze chyba jeszcze z komunii, Rafał już na Authorku (zimowy zakup) i najtańsze sakwy z Allegro, przynajmniej namiot był dobry no i kuchenka turystyczna, żeby można se było chociaż ciepłą herbatkę wieczorem wypić.